Etykiety

dom (5) komputer (9) kuchnia (4) opinie (9) podróże (2) porady (7) rower (1) rozważania (1) sprzęt (23) technika (4) testy (5) wiara (1) zdrowie (3)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Sposób na bankructwo biur podróży

Słyszy się co jakiś czas o upadku, bankructwie biur podróży, czyli działaniu na szkodę klienta. Nie korzystam z usług tychże, bo skoro raz znaleźli sposób na łatwy zarobek, to będą go stosować.
Jest prosty i skuteczny sposób na zapobieganie takim numerom. Wystarcz stworzyć depozyt zarządzany przez państwo. Coś w rodzaju rachunku powierniczego stosowanego przy zakupie mieszkań, lub metody stosowanej przez Aliexpress.
Klient wpłacałby pieniądze za wycieczkę nie do biura podróży, ale na specjalne konto.
Pieniądze z konta byłyby przekazane dla biura dopiero po potwierdzeniu przez klienta wykonania usługi. Miałby na to na przykład miesiąc. Przy okazji można by zgłosić reklamacje i zapłacić tyle, ile się faktycznie należy.
Taki mechanizm na pewno spowodowałby wzrost jakości i rzetelności wykonywania usług. Wszyscy by się starali, i hotele, i przewoźnicy i pracownicy biur podróży. Ewentualne sporo rozstrzygałby niezależny organ.
Proste i skuteczne, a jakoś nikomu na tym nie zależy.
Póki tego nie będzie, to ja się trzymam z daleka od biur podróży. Mam dobrze zarządzać pieniędzmi, które daje mi Bóg.

A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe." (Rz.12,2)

czwartek, 23 kwietnia 2009

Marsz żywych 21 kwietnia 2009 Oświęcim sprawozdanie – byłem.


Dopiero teraz mam siłę by co nieco napisać. Wyjechaliśmy autokarami około 4.00. Na rękach opaski niezdejmowalne. Na miejscu rejestracja, sprawdzanie przez silną ochronę. Grupy Żydów i sympatyków przeciwnych holocaustowi z całego świata. Mozaika ras, języków strojów. Głównie młodzież. Jeden z budynków mocno chroniony. Nie wpuszczają nikogo. Obok przemyka się kobieta, a przy niej czterech ochroniarzy. Żadni neonaziści nie podskoczą.

Stoimy za Niemcami? Hm. Mają tabliczkę „ Germany Jewish Highschool Berlin” – aha, w porządku.
Mordercze czekanie na wymarsz przez kilka godzin wśród baraków. Coś zawiodła organizacja.
Słońce praży. Po dwóch godzinach piecze kark i twarz. Zmęczenie… Mówię sobie, że więcej nie przyjadę.
Jednak to dziwne, ale obozowe mury, druty kolczaste, wieżyczki – jakbym widział ss-mana przyjmującego raport, pasiaki. Wczuwam się w tamte czasy. Przecież więźniów też trzymali w upale czy mrozie przez wiele godzin… To musiało być straszne!

Jest darmowa woda mineralna. Wraca życie. Słychać dźwięk szofaru. Ruszamy! Powiewają flagi, skupienie. Idziemy przez bramę z napisem „ Arbeit macht frei” do Brzezinki. Na moje oko idzie jakieś 15 tys. ludzi. Robi wrażenie. Na koniec śpiewamy Hatikvę – hymn Izraela.
Wracamy. Coś mi nie daje spokoju i już wiem – przez cały czas nie słyszałem tam żadnego wulgarnego słowa!

Dlaczego pojechałem? Odczułem takie pragnienie od Boga. Naprawdę! To była nagła decyzja.
Żydzi nadal są narodem wybranym. Chciałem przy okazji pokazać, że kto kocha Boga, nie jest antysemitą.

Czy jeszcze pojadę? To była mordercza podróż. Podsumowałem, że jednak jest więcej plusów. Nadal odczuwam jakieś wzruszenie i zadowolenie. No i to się Bogu podoba. Jak będzie można, to jednak pojadę.


W pracy teksty: ” Myślałem, że cię zagazowali” i gorsze. Dobrze, że pojechałem – może się zastanowią dlaczego.