Etykiety

dom (5) komputer (9) kuchnia (4) opinie (9) podróże (2) porady (7) rower (1) rozważania (1) sprzęt (23) technika (4) testy (5) wiara (1) zdrowie (3)

piątek, 8 kwietnia 2011

Okulary z kamerą Manta MMRCAM0001– test i opinia wstępna.


Używam krótko, ale już mogę dać parę porad i ocenę. Nazwa na pudełku to jeszcze:
Digital Video Camera Eye Glasses DVR 3D Cyber Eye HD
Może służyć jako ukryta kamera cyfrowa (szpiegowska ) w okularach lub kamera internetowa.
Uwaga – po roku użytkowania padł akumulator (pali się niebieska dioda i nie można włączyć ).
1. W pudełku są (załączam fotkę):
- okulary ( uwaga: szkła są zabezpieczone folią niebieską i od razu nic nie widać. Folia jest z dwóch stron. Żeby ją zdjąć, trzeba wyjąć szkła z oprawek i od górnej strony paznokciem delikatnie podważyć folię ( nie jest to łatwe ) i ściągnąć.
Szkła są szare ale czysto przez nie widać.
- zasilacz 5V/500mA i kabel mini USB
- płyta ze sterownikami kamery internetowej + aplikacja obsługi i plik synchronizacji czasu
- pokrowiec i szmatka do czyszczenia
- instrukcja po polsku ale uwaga – jest do d…. Nie jest precyzyjna!

2. Trzeba dokupić kartę pamięci. Bez karty nie działa!
Sprawdziłem, że pracuje z 1 GB microSD i 8 GB microSDHC, Kingston.
Uwaga – problem:
- jak wsadzisz kartę od razu, to nie widzi urządzenia i karty
– kicha! Nie rozpoznaje.
Trzeba najpierw sformatować kartę na komputerze w jakimś czytniku ( FAT lub FAT32, szybkie ) i potem wsadzić do okularów. Będzie OK.
Jak masz kartę jeszcze w czytniku to wrzuć od razu plik synchronizacji z płyty - TAG. Najpierw otwórz go i wpisz aktualną datę i godzinę, bo od niej będzie liczył czas.
- nie usuwaj spacji, szczególnie z końca wierszy!!! Struktura pliku musi być zachowana co do joty.
- w komentarzach pod postem dałem pełną treść tego pliku TAG i instrukcję.
Jak się zalogujesz ponownie to plik zniknie, ale czas będzie dobrze odmierzany.
3. Jak po włożeniu sformatowanej karty nadal nie działa to spróbuj naładować okulary zasilaczem, co najmniej 12 godzin ( jak w instrukcji ). Pali się czerwona i niebieska dioda. Kiedyś miałem problem z podobnym urządzeniem i pomogło.
4. Przy podłączonej kamerze zainstaluj też sterowniki do kamery internetowej (płyta).
5. Jak podłączysz okulary do PC to logują się jako pamięć masowa a jak po zalogowaniu naciśniesz raz przycisk Power to logują się jako kamera internetowa.
6. Okulary uruchamia się krótkim naciśnięciem przycisku Power, zapala się niebieska dioda. Jak nie używasz kamery, to po ok. 45 sekundach się wyłącza.
7. Zdjęcie robi aparat po krótkim naciśnięciu przycisku video/camera ( znaczek aparatu ). Niebieska dioda na chwilę gaśnie i się zapala.
Uwaga- żeby zrobić dobre zdjęcie trzeba stać nieruchomo i chwilę patrzeć na obiekt, bo trochę trwa zanim zapisze, jak się ruszysz to może być rozmazane. Podobnie jak w telefonie komórkowym.
Rozdzielczość 1280x1024 ale zdjęcia są raczej marnej jakości.
Wrzuciłem na końcu kilka fotek na szybko, jak byłem w sklepie i w piwnicy ( daty przed synchronizacją i po).
8. Nagrywanie filmu: trzeba długo przytrzymać przycisk video/camera aż zgaśnie niebieska dioda a potem puścić. Film się nagrywa i wolno miga niebieska dioda.
Żeby wyłączyć nagrywanie wystarczy krótko nacisnąć ten przycisk.
Ogólnie film, jak na taką kamerkę, jest średniej ( a nawet dobrej ) jakości.
Kamera dostosowuje się dosyć szybko do warunków oświetlenia.
Dobrze nagrywa przy świetle sztucznym i całkiem nieźle przy słabym…
Najlepsza jakość jest tak do ok. 2 m, dobra do 5 m, dalej już taka sobie. Do nagrywania krajobrazu raczej nie polecam.
Dźwięk – jakość dobra, jest lekko przytłumiony, niski.
. zauważyłem wadę: jeśli gwałtownie wzrośnie natężenie dźwięku np. głośny huk to mikrofon ostro ścisza nagranie i wraca do normalnego poziomu po kilki sekundach. Nie zawsze tak się dzieje, ale zdarza się - może zależy też od kierunku, skąd dobiegnie hałas.
Uwaga- do nagrywania trzeba się przyzwyczaić. Nie wolno machać głową jak idiota ale raczej jak robot, wolno. Jakbyśmy filmowali zwykłą kamerą, bo inaczej film jest rozmyty. Nie jest to łatwe, bo człowiek zwykle się szybko rozgląda baniakiem.
Nagrywałem w autobusie – bardzo dobra jakość. Jestem naprawdę zadowolony.
Podobno to jest rozdzielczość 720x480 i 30 klatek na sekundę.
Obiekty muszą być oddalone od kamery co najmniej 50 cm.
Wadą tego typu kamerek jest to, że nie wiadomo dokładnie kiedy się wyczerpie bateria.
Zdecydowanie Manta robi lepsze zdjęcia i filmy niż kamerka chińska no name 640x480
9. Wyłączenie okularów – 5 sekund przytrzymać przycisk Power.
10. Nosi się dobrze choć nieco za luźne na wygoloną czachę; wyglądają szpanersko.
Ocena całościowa – pozytywna.

Potrzebowałem czegoś takiego na rower, bo z komórki wychodzą nędzne filmy i trzeba dobrze utrafić a tu filmuje tam gdzie się patrzy.
Dzięki Bogu będę mógł filmować też przyrodę podczas jazdy, dynamicznie.

A to przykładowy filmik, jak idę sobie w piękny dzionek, ulicą:
http://www.youtube.com/watch?v=2KtciEkGogM






środa, 6 kwietnia 2011

Masa do przekładania wafli z galaretki, czyli coś na szybko i smacznie.


Mój wypróbowany przepis na wafle domowe, po których nie piecze zgaga i są mało kaloryczne.
Większość ciastek czy wafelków ze sklepu niestety ma jakąś chemię i po ich zjedzeniu piecze zgaga.
Robiłem sobie czasami wafle przekładane masą krówkową z mleka skondensowanego ale za słodka.
Szukałem w internecie mniej słodkich przepisów i znalazłem sporo, które zawierały galaretkę w proszku. Nie wiem dlaczego ale większość ludzi dodaje dużo margaryny. Przecież to bomba kaloryczna. Wyeliminowałem więc maksymalnie margarynę , opracowałem przepis i nagrałem filmik jak wykonać krok po kroku.
Skład i porady praktyczne:

1 paczka wafli suchych ( muszą być te grubsze, bo cienkie się łamią i za szybko nasiąkają )
2 galaretki spożywcze w proszku np. wiśniowe, truskawkowe, agrestowe – kupuję w Biedronce
1 śmietanka 200 g, UHT 30% ( próbowałem samego mleka, ale galaretka powoduje , że się warzy )
1/3 szklanki cukru ( może być mniej lub wcale, ja wolę słodsze )
20g margaryny do smarowania pieczywa ( można bez )
Wykonanie ( ok. 20 minut )
1. Do małego garnka wlać śmietankę, wsypać cukier i wrzucić margarynę.
2. Podgrzewać na małym ogniu mieszając, aż się rozpuści cukier i margaryna
3. Jak płyn będzie prawie gorący ( sprawdzać palcem ), ciągle mieszając wsypywać powoli galaretki aż do rozpuszczenia na tyle, że nie ma grudek i będzie jednolita, lekko gęściejsza.
4. Mieszanie jest niezbędne, bo inaczej masa się zacznie przypalać
5. Ciepłą masę nakładać od razu na wafle – szybko tężeje
6. Pod koniec masa robi się bardzo gęsta, dlatego trzeba się spieszyć.

Można jeść od razu ale lepiej poczekać kilka godzin, aż galaretka dobrze stężeje.
Wafle lepiej smarować od strony mniej wgłębionej, bo wtedy ta ilość masy wystarczy na całość.
Po zrobieniu należy wafle na około godzinę zawinąć w tą folię i położyć jakieś obciążenie, żeby się nie wyginały na bokach.
Takie wafle przekładańce znikają bardzo szybko z talerza – zresztą sami spróbujcie.

Film z wykonania jest trochę skrócony:
http://www.youtube.com/watch?v=QevDPBSsRAc&feature=mfu_in_order&list=UL

wtorek, 8 marca 2011

Paralizator Kolter-Guard Scorpy 200 - test i opinia początkowa.


Użyłem go na sobie. Ale po kolei.
Jestem zwolennikiem odstraszania przeciwnika, żeby nie trzeba było używać metod brutalnych.
W tym celu posiadam ten elektryczny paralizator z miotaczem gazu, bez zezwolenia, do samoobrony oczywiście.
Moje uwagi na gorąco ( nie opisuję wszystkiego, bo można sobie przeczytać u sprzedawców.
Dane techniczne:
- zasilanie baterią 9V, koniecznie musi być alkaliczna, dużej pojemności, bo jak damy zwykłą lub akumulatorek, to sprzęt nie działa !!!
- wada: nie każda bateria alkaliczna pasuje, jak jest wsadzony pojemnik na gaz.
Jak bateria jest za gruba, to jej nie wciśniesz bo pojemnik blokuje.
Bateria to Duracell za 15 zł. Nie mogłem jej wsadzić głębiej a jak dosyć mocno pchałem to bateria nacisnęła pojemnik – miotacz zadziałał i gaz rozpylił się w pokoju. Dzięki szybkiemu otwarciu okna i ucieczki ominęło mnie łzawienie, ale kaszel dusił przez 2 godziny (opiszę to dokładniej potem).
Sama bateria wchodzi dobrze ale wyjmuje się bardzo ciężko ( dałem tasiemkę, żeby lepiej wyjąć ).
Przez to zdarzenie i brak innej baterii używam na razie paralizatora bez gazu.
Moja rada: najlepiej jak się kupuje sprzęt to kazać sprzedawcy włożyć wszystko na miejscu.
- iskra testowa jest mocna i daje niezły trzask ( robi wrażenie )
- pojemnik z gazem pieprzowym ( spray ) zawiera 10% roztwór pieprzu cayańskiego, 14 ml
. uwaga: gaz jest bardzo silny, psiknąłem niechcący jak wspomniałem wyżej a jego działanie szczątkowe utrzymywało się przez 4 godziny, pomimo wietrzenia domu,
. objawy: na pewno totalnie ostry kaszel i duszenie w krtani ( jak tylko wypowiesz słowo to kaszlesz )
. łzawienie: ja miałem małe bo uciekłem z pokoju, ogólnie efekt jest piorunujący
- test ( mięsień łydki ):
. najpierw strzeliłem przez tkaninę grubości 5 cm bez dociskania – brak efektu
. z lekkim dociskiem, ok. 3 cm – brak efektu
. mocny docisk do ciała ( ok. 1 cm tkaniny ) – silny efekt: ostre uczucie sparzenia, skurcz łydki, ból
i pieczenie w miejscach, gdzie były dociśnięte elektrody
. impuls trwał na pewno mniej niż pół sekundy, odruchowo noga mi odskoczyła i miałem uczucie strachu (psychiczny i fizyczny wstrząs),
. czułem pieczenie łydki przez jakieś 3 godziny ( najwięcej przez pierwsze pół godziny ).
W sumie niezły sprzęt a jedyny minus to problem z baterią.
To na razie tyle. Załączam fotki.
2011-03-23 - sprawdziłem, że pasuje bateria Panasonic Pro Power alcaline ( załączam fotkę ). Wchodzi idealnie. No i jest tańsza.
Teraz wszystko pasuje. Dodam, że ta bateria daje większą iskrę.







czwartek, 28 października 2010

Aparat foto Samsung S760 – budowa i naprawa.


Aparat foto Samsung S760 – budowa i naprawa.
Awaria - obiektyw nie chciał się wsunąć, aparat pikał kilka razy i się wyłączał. Obraz był rozmyty, niewyraźny, taki rozmazany.
Podobno piasek mógł się dostać do trybów autofokusa. Dostałem go do naprawy z opcją, że jak się nie uda to będzie na części. To lubię, bo żadnej odpowiedzialności a człowiek czegoś się nauczy.
Udało się naprawić tzn. zdjęcia robi dobrze, obiektyw się wysuwa ale nie wsuwa do końca – trzeba go dopchnąć palcem i jest OK.
Przy okazji wyczyściłem matrycę ( pędzelkiem delikatnym z bobrowego włosia ), bo zauważyłem drobinki kurzu.
Podaję jak go rozebrałem (w skrócie, bo rozbiórka jest dość intuicyjna, mogłem coś ominąć w opisie ):
1. Wyjęcie baterii i karty pamięci
2. Odkręcenie 4 śrubek bocznych i dwóch spodnich skrajnych ( tych co nie trzymają otworu na statyw)
. niepotrzebnie starałem się odgiąć tą listwę boczną, a wystarczyło na boki odsunąć ścianki
3. Delikatne odsunięcie ścianki przedniej i tylnej ( ukazuje się panel LCD )
4. Odkręcenie ekranu metalowego spod LCD ( dwie śrubki )
5. Odgięcie trzymacza plastikowego trzymającego płytkę elektroniki ( po prawej jest )
5. Odkręcenie 3 śrubek na wysokości obiektywu ( są obok siebie ) i 1 lub 2 śrubek po lewej
6. Wyjęcie taśmy stykowej łączącej płytkę z obiektywem ( taka duża po lewej)
7. Wyjęcie płytki z elektroniką – ciągnąć do siebie aż wyjdą styki bateryjne ( dosyć ciężko idą )
8. Odkręcenie 3 śrubek na ściance tylnej obiektywu, zdjęcie tej ścianki
9. Ukazuje się wnętrze obiektywu, optyka i karby prowadzące ( tryby też częściowo widać
10. Postukać z wyczuciem, aby wytrząsnąć brudy, poruszać trochę obiektyw z przodu, pokręcić nim delikatnie na boki, aby uwolnić ewentualne mikro drobiny piasku itp. Tryby dobrze trzymają więc raczej trudno coś zdesynchronizować.
11. Usunąć brudy i kurz z wnętrza ( pędzelkiem i sprężonym powietrzem).
12. Można lekko postukać, aby wypadły drobiny zanieczyszczeń ( ja tak zrobiłem )
12. Usunąć pędzelkiem bardzo miękkim kurz z matrycy ( jest na płytce z elektroniką )
13. Złożyć z powrotem ( ta listwa lekko odstaje u góry, co ją odginałem na chama – ale jest OK. )
Po złożeniu, jak pisałem aparat dobrze robi zdjęcia. Obiektyw się nie wsuwa do końca, aparat pika dwa razy i się wyłącza. Wtedy trzeba dopchnąć obiektyw palcem, zamyka się klapka ochronna i jest OK. Załączam kilka foto z rozbiórki – można się zorientować jak wygląda wnętrze aparatu.
Dodam, że mam aparat Samsung S1070. W czasie gwarancji zabrudziła mi się matryca, oddałem do serwisu. Zrobili ale dodali, że to moja wina, bo trzeba uważać i więcej bezpłatnie mi nie naprawią.
Żarty sobie robią . W każdym sądzie bym wygrał, bo to ich wina, że robią nieszczelne aparaty.
Ale po gwarancji będę wiedział jak wyczyścić.
Oczywiście pomodliłem się w trakcie naprawy do mojego Mistrza, Jezusa, aby dobrze wyszło. No i się udało na tyle, że nie ma problemu.