Etykiety

dom (5) komputer (9) kuchnia (4) opinie (9) podróże (2) porady (7) rower (1) rozważania (1) sprzęt (23) technika (4) testy (5) wiara (1) zdrowie (3)

sobota, 19 grudnia 2009

Excel 2007 – polecenie „usuń duplikaty” źle działa. Usuwa też dobre wiersze!

Często korzystam z Microsoft Office Excel 2007. Mam do czynienia z łączeniem danych i usuwam powtarzające się wiersze, żeby nie mieć duplikatów. Miałem zaufanie, że usuwa właściwie – niestety nie!
Próbowałem usunąć duplikaty z wierszy 1 kolumnowych w układzie:
WrocławKotlarska
WrocławKotlarska
WrocławKotlarska11
Polecenie powinno zostawić dwa wiersze” WrocławKotlarska i WrocławKotlarska11”.
Niestety, zostawiało tylko jeden wiersz – WrocławKotlarska. Czyli usuwa też wiersz pojedynczy, który nie ma duplikatu!
Próbowałem zmienić format komórek, wstawiać do nowego arkusza – nic nie pomogło.
Rozwiązałem problem – trzeba całkowicie zamknąć Excela, utworzyć zupełnie nowy skoroszyt i do czystego arkusza w nim skopiować dane. Dopiero wtedy polecenie działa dobrze.
Wniosek – żeby mieć pewność, że dobrze usunie powtarzające się wiersze, trzeba pracować na całkowicie nowym skoroszycie i przeprowadzić test z przypadkowymi wierszami.
To już drugi problem z tym Excelem – pierwszy miałem z zaznaczaniem komórek – zaznaczał 4 zamiast jednej i nie pomagały żadne porady Microsoftu zawarte w pomocy. Pomogło zamknięcie Excela i zrestartowanie komputera.

środa, 16 grudnia 2009

Trafiony laserem czyli usuwanie włókniaka z twarzy laserem medycznym.

Niedawno coś mi zaczęło rosnąć na twarzy. Stwierdziłem na podstawie zdjęć z internetu, że to włókniak miękki, nieco jaśniejszy niż skóra twarzy, wielkość ok. 3-4 mm.
Nieco mi szpecił moją piękną buźkę, no i przeszkadzał w goleniu. Chciałem ciachnąć maszynką do golenia, ale trochę się bałem że to jakiś złośliwy nowotwór. A po co mam przez głupotę skracać sobie życie. Modliłem się o uzdrowienie, ale tym razem Bóg nie reagował.
Za radą bliskiej mi osoby postanowiłem skorzystać ze zdobyczy medycyny. Wybrałem laser.
Chciałem za darmo, na fundusz zdrowia. Obdzwoniłem placówki ale musiałbym czekać co najmniej miesiąc. Ja chciałem od ręki. Znalazłem placówkę prywatną – kazali przyjść za 3 godziny.
Pomodliłem się i poszedłem. Na wejściu kazano mi usiąść i poczekać na lekarza, bo musi obejrzeć. Zaproponowano kawę lub herbatę ( ale kultura!) – odmówiłem ( nie pijam w obcych miejscach ).
Lekarz obejrzał, potwierdził, że to włókniak. Podpisałem oświadczenie, że godzę się na ewentualne ryzyko. Medyk się pochwalił, że mają najnowocześniejszy laser w mieście.
Położyłem się na bajeranckie łóżko, założono mi nieprzezroczyste okulary w kształcie klapek dla konia. Lekarz od niechcenia wspominał, że warto by porozmawiać o cenie. Rzucił 200 zł, ale jakby się wystraszył, że ucieknę i dorzucił że w ramach ceny zamknie mi naczynka krwionośne na nosie i przy uchu ( faktycznie miałem ). Chwilę milczałem analizując ten rozbój w biały dzień, ale się zgodziłem.
Opiszę, jak się przeprowadza taki zabieg.
No więc włączył laser, poczułem punktowe pieczenie w miejscu włókniaka, jakby mnie ktoś lekko przypiekał rozżarzonym drutem. Nawet nie bolało, a swąd spalonej skóry mi nie przeszkadzał. Pociekły łzy, nie wiem dlaczego. Potem ciachnął mi te naczynka. Zabieg trwał niecałą minutę. Lekarz powiedział, że jakby się coś działo nietypowego, to mam przyjść – porada gratis. Dodał, że może nastąpić krwawienie a wtedy mam wytrzeć tylko wacikiem z przegotowaną wodą i wystarczy.
W miejscu wypalania miałem ciemne punkty jak po sparzeniu. Nie bolały.
Faktycznie na drugi dzień na nosie, gdzie zamknął mi naczynko, zaczęło krwawić i to sporo. Wytarłem i przestało. Ale ślad był większy niż pierwotnie, jakbym się skaleczył.
Miesiąc po zabiegu miałem tylko lekko ciemniejsze miejsce tam gdzie był włókniak a na nosie delikatny czerwony znak – dużo mniejszy niż pierwotnie ( czyli są ślady, ale w porównaniu z tym co było, to tylko z 10-20%). W sumie operacja udana. Komplikacji nie ma.
Tak sobie pomyślałem, że jakbym miał ten swój laser większej mocy to bym sobie sam wypalił :).
Jak zwykle podziękowałem Jezusowi, mojemu Mistrzowi – widocznie taki był plan. Lekarzy On też stworzył.

„Błogosław, duszo moja, Panu i wszystko, co we mnie, imieniu jego świętemu!
Błogosław, duszo moja, Panu i nie zapominaj wszystkich dobrodziejstw jego!
On odpuszcza wszystkie winy twoje, Leczy wszystkie choroby twoje.
On ratuje od zguby życie twoje; On wieńczy cię łaską i litością." ( Ps.103,1-4)

poniedziałek, 23 listopada 2009

Laptop Acer Extensa 5630ez – instalacja Windows XP Home SP3 i problem z Linpus Linux ( oraz awaria zasilania ).

Kupiłem tego notebooka bo był najtańszy i mał procesor Intel Pentium dual core T4200.
Po uruchomieniu wyskakiwał komunikat root@localhost i kicha. Dalej nie chciał ruszyć. Wpisywałem polecenia jakie znalazłem w sieci, ale nic nie działało.
I tak chciałem na nim zainstalować XP, ale jeszcze nie miałem a trzeba było sprawdzić , czy działa sprzęt w ogóle. Wkurzony postanowiłem odpalić bootowanego z płyty CD Linux Ubuntu 8.04 PL. W BIOS Phoenix klawiszem F2 ustawiłem bootowanie z napędu DVD jako pierwsze i odpalił.
Sprawdziłem tylko ekran czy nie ma uszkodzonych pikseli i następnego dnia zacząłem instalację Windows XP. Były problemy małe ale dałem sobie radę. I wszystko działa.
Dodam, że jak zwykle pomodliłem się zanim zacząłem instalację.
2010-07-16 - opis na końcu awarii zasilania po pół roku użytkowania.

Instalacja Windows XP Home na tym laptopie krok po kroku oraz usunięcie Linux:

1. Wejść do BIOS Phoenix ( przy uruchomieniu przytrzymać F2 )
. włożyć płytę z Windows do napędu
. ustawić w BIOS Boot - bootowanie z napędu CD/DVD na 1 miejscu (F6) i zatwierdzić
. ważne: ustawić w BIOS - Main - SATA Mode na IDE ( standardowo jest AHCI ), czyli ENTER i strzałką na IDE), bo jak tego nie ustawisz to XP się nie zainstaluje a w pewnym momencie pojawi się komunikat: że „nie ma sterowników, system zostanie zamknięty”.
. jak ktoś nie chce na IDE to musi sobie wypalić płytkę przy pomocy programu nLite (opis w sieci)
. swoją drogą BIOS w Acer jest bardziej modyfikowalny niż w HP Pavilion ( i chwała za to )

2. Zaczyna się bootowanie z napędu DVD
. komunikat o dołu „dowolny klawisz spowoduje uruchomienie z CD” - nacisnąć np. spację
. zaczyna ładować się Windows XP
. komunikat czy instalować Windows - oczywiście tak - ENTER
. umowa licencyjna - F8

3. Podział na partycje (tym usuniemy Linuxa)
. usunąć obie partycje wg instrukcji ( po usunięciu pokazuje się obszar nie podzielony - u mnie 152625 MB
. teraz ważne: XP nie wykrywa partycji większej niż 130 GB , a mam dysk twardy 160 GB
. nie można więc utworzyć jednej dużej ponad 130 GB, bo nie będzie widział w ogóle dysku!
. utwórz więc tylko partycję systemową C, ja dałem 40 GB
. po instalacji nie będzie system widział pozostałych 110 GB dysku, ale sobie je podzielisz już Windowsem potem
. formatowanie partycji - szybkie NTFS

4. XP automatycznie instaluje pliki do folderów, komp sam się restartuje i pojawia się logo Windows
. ustawianie nazwy kompa, data i czas
. po około 40-60 minut jest zainstalowany w całości

5. Podział pozostałej części dysku na partycje podstawowe ( jedna już utworzona jako C – 39 GB)
. można max 4
. Mój komputer - prawy myszy - Zarządzaj - Zarządzanie dyskami
. pokazuje się partycja systemowa C (39 GB ) i wolny obszar z prawej
. zaznaczam tą wolną partycję z prawej ( 109,99 GB ), prawy myszy - nowa partycja - podstawowa
. podzielić ten wolny obszar kolejno - ja dałem 40-60 -reszta, co razem z systemową daje ok. 160 GB
. formatowanie partycji lepiej wybrać szybkie
(nie zmieniaj litery napędu DVD bo może potem być nierozpoznawalny, jak coś dogrywasz z XP)

. po podziale warto zmienić lokalizację folderu Moje dokumenty ( ale jak sobie uważasz )

6. Wgrałem sterowniki z płyty załączonej do laptopa ( te dla XP a nie Vista :) )
. Chipset Intel na początek
. wgrałem też z czasopism biblioteki .NET Framework 1 i 2 ( można z sieci ściągnąć ) bo z doświadczenia wiem, że potem jakoś lepiej system wykrywa urządzenia ( ale nie musisz )
. uwaga: jak nie wiesz jakie sterowniki trzeba instalować to wejdź do Menadżera urządzeń i tam kliknąć na urządzenie ze znakiem zapytania, dać opcję zainstaluj ponownie sterownik - wskazać „ z innej lokalizacji ( płyta )
. sam wyszuka urządzenie i zainstaluje, a jak nie ma go to da komunikat, i trzeba szukać w sieci
Wszystko działa jak należy. Trochę może chaotycznie napisałem, ale nie mam za bardzo czasu
. uwaga- problem: bluetooth widać w menadżerze urządzeń, że się zainstalował, ale nie działa - bo go fizycznie po prostu NIE MA ( jest tylko kontroler, przycisk i dioda oraz podobno miejsce na płycie ( jak się dowiedziałem z netu, opcjonalnie może być ale akurat w moim modelu go niestety nie ma ).

2010-07-16 – awaria.
Tak ogólnie chodzi bardzo dobrze, tylko jest problem z ponownym włączeniem.
Opis usterki: gdy laptop pracuje co najmniej pół godziny i go wyłączę, to nie można go ponownie włączyć od razu. Trzeba odczekać co najmniej godzinę i dopiero się włącza bez problemu ( przyciskiem Power). To samo dzieje się przy zasilaniu zasilaczem, jak i baterią.
Co ciekawe gdy damy opcję restartu ( Uruchom ponownie ) to wszystko jest w porządku.
Formatowanie dysku i instalacja systemu od nowa ( jak radzi serwis ) nie pomogła. Także praca na Linux Ubuntu z płyty nie pomogła.
A przecież działał tyle czasu bez żadnych problemów. Trudno zostaje oddanie do serwisu – aż w Czechach. Mam jeszcze gwarancję.
Procedura serwisowa
1. Na wszelki wypadek zarejestrowałem sprzęt na stronie www.acer.pl
2. Wypełniłem na tej stronie w dziale Serwis – Pomoc techniczna – Kontakt z serwisem Acer -formularz pomocy technicznej.
3. System przyjął zgłoszenie i wyświetlił się numer zgłoszenia.
4. Miałem dostać maila z instrukcją jak wysłać sprzęt do naprawy – czekałem 2 dni i nic.
5. Sprawdzam status zgłoszenia – zamknięte. Nie wiem dlaczego.
6. Dzwonię do infolinii serwisu – pytam dlaczego zamknięte – bo nie podałem wszystkich danych.
7. Facet nie robi problemu i przyjmuje ponownie zgłoszenie – dostaję maila z instrukcją.
8. Postępuję zgodnie z instrukcją:
- robię kopię bezpieczeństwa danych
- formatuję dysk i ponownie instaluję system ( żeby wyeliminować przyczyny programowe )
- dołączam kopię faktury zakupu, spis załączonych akcesoriów oraz ( z własnej inicjatywy ) opis usterki dokładny i kopię certyfikatu autentyczności Windows
- pakuję laptopa + zasilacz + baterię do oryginalnego pudełka i jeszcze zawijam papierem i taśmą
9. Mierzę paczkę – 3 wymiary i ważę – ponad 4 kg
10. Zamawiam kuriera DHL – trzeba przez telefon, bo na stronie ich się nie da ( nie ma żadnej informacji o tym ). Wysyłka na koszt odbiorcy.
11. Kurier wypełnia list przewozowy – podaję mu wagę paczki i wymiary.
12. W mojej obecności nakleja nalepkę – Ostrożnie szkło- taki jest warunek Acera i bierze paczkę.
13. Po 2 dniach dostaję maila i SMS od firmy Acer, że sprzęt przyjęto do naprawy.
14. Po 7 dniach dostaję maila od Acer i SMS, że naprawiony sprzęt odesłali do mnie.
15. Po 10 dniach kurier przynosi mi laptopa.
16. Sprawdzam, że sprzęt działa jak trzeba – Acer napisał, że była wadliwa płyta główna.
17.Pochwała dla firmy Acer bo:
- nie robili problemu, że był zainstalowany inny system operacyjny niż przy sprzedaży
- bardzo szybko naprawili sprzęt, bez użerania się z jakimiś pośrednikami ( 10 dni )
- dobra informacja i żadnych kosztów
W sumie jestem zadowolony, bo wyobrażałem sobie różne problemy – a tu miła niespodzianka.

sobota, 14 listopada 2009

Laser zielony moc 10 mW – uczciwy test i opinia.


Ten green laser jest po prostu potęgą światła. Laser czerwony przy nim to nędza.
Wracając do testu. Dane lasera:
- wykonany całkowicie z metalu, dwuczęściowy, budowa zamknięta, solidna
- długość 16 cm, średnica 14 mm, wygodnie się trzyma w dłoni
- długość fali 532 nm, bardzo jasny zielony kolor
- zasilanie 2 x AAA lub akumulatorki tego typu ( co najmniej 800 mAh )
. jak akumulatorki świeżo naładowane, to wizualnie ma tylko nieco mniejszą moc niż na bateriach, a jak się rozładują to widać wyraźny spadek mocy lasera i wolno się odpala, jakby się zacinał
- waga z bateriami ok. 100g
- produkcja made in China, kupiłem niedawno na allegro za 80 zł.
- nie ma takiej mocy żeby coś smażył lub palił. Świeciłem na słupek dokładnego termometru – przy świeceniu przez 30s. z od. 5 mm temperatura wzrosła tylko o pół stopnia.
- uwaga: jak obudowa jest zimna ( 0 -5 stopni C ) to moc drastycznie spada, laser tylko się żarzy

Test zasięgu ( gołym okiem ) - uwaga: niebezpieczny dla oczu!!!:
- w nocy daje ładną długą i jasną, mieniącą się smugę światła, można pokazywać gwiazdy.
Celowałem w blok na zdjęciu - jest oddalony ode mnie ok. 600 m. Najdalej testowałem nocą 1 km - widać idealnie. Smugi na fotkach są szersze niż w rzeczywistości.

Niesamowite wrażenie, jak na „Gwiezdnych wojnach”.
- w słoneczny dzień widać wyraźnie jasną plamkę na jasnych ścianach budynku a jak trafi na ciemne miejsca to widać bardzo wyraźnie( sprawdzałem w słoneczny dzień na jasnej ścianie bloku, 60 m ode mnie widać jasną plamkę )
- bardzo dobrze zasięg widać o zmroku, kiedy jeszcze nie jest ciemno ( testowałem na odl. 2 km – widać było dobrze smugę i jasny punkt )
- w mieszkaniu też widać jasną smugę, pięknie odblaski daje od powierzchni przezroczystych.

Można nim spokojnie rozjaśniać ciemne miejsca, trudno dostępne. Dzięki temu, że widać dobrze plamkę lub smugę, można bardzo precyzyjnie celować. Zamieszczam kilka fotek.


Po co kupiłem? Bo:
- lubię wszelkie nowinki techniczne i wrażenia estetyczne ( podziwiam geniusz Boga, a ile jeszcze zjawisk do odkrycia!)
- do obrony przed agresywnymi psami. Nie po to żeby psa oślepić trwale, ale żeby go na tyle ogłupić, by zrezygnował z ataku ( wystarczy zrobić szybkiego młynka w jego kierunku). Silna latarka daje podobny efekt, ale jest cięższa i mniej poręczna.
- do płoszenia wron i srok, które rano drą się i nie dają spać ( już próbowałem, świeciłem wokoło ptaka, był totalnie zaskoczony i odleciał).
Bałem się kupić większej mocy, bo można sobie zrobić krzywdę, no i przepłacić ( podobno zamieniają nalepki, robiąc z lasera 10mW – 100mW )
Dla moich celów większej mocy lasera nie potrzeba.